~~Laura Marano~~
Tydzień w Marina High dały mi w kość. Przez to miałam kłopoty.
W tej szkole nauczyciele nie interweniują, gdy widzą bijących się uczniów.Czyli nawiasem mówiąc zadawanie sobie ran, było na porządku dziennym. Wokół walczących zbiera się tłum, wszyscy krzyczą i cała akcja kończy się się dopiero wtedy, gdy ktoś zaczyna krwawić, albo i gorzej... Co taka przemiła nastolatka robi w tej szkole? Mama mnie tutaj zapisała, ponieważ to liceum jest najlepsze i kiedyś moi rodacy się tutaj uczyli. Nie wnikam, pomimo, iż niektórzy chłopaki próbują sił żeby mnie upokorzyć to jednak mam przyjaciółki są nimi: Kika, Kenny, Raini i Spencer.
- No co dziewczynko? nie uderzysz mnie? - ocnknęłam się i wtedy zobaczyłam, że te słowa mówił do mnie Ivy. Był blondynem i najsilniejszym chłopakiem w szkole. Lubił zakłady, a ja się założyła, że powalę go w 20 sekund. - Może zamiast myśleć o niebieskich migdałach pierdolniesz mnie? - zapomniałam dodać, że Ivy nie zna manier i lubi przeklinać nawet przy dziewczyn.
- Zamknij się Ivy! - warknęła Kenny, która próbowała załagodzić sytuację, wiedziała, że wpadnę potem w kłopoty. A dyrektor nawet może mnie wylać.
- Nie wtrącaj się Ken! To jest sprawa pomiędzy mną i Laurą - chłopak zacisnął rękę w pięść.
W trakcie walki nie ma żadnych zasad - jeśli myślisz, że są, możesz zginąć. Tata w kółko mi to powtarzał. Nawet nie zauważyłam kiedy blondyn uderzył mnie w twarz. Upadłam. Później zerwałam się z podłogi, a Ivy złapał mnie za nadgarstek. Wykorzystał mój impet i pociągnął, ale byłam przygotowana - drapnęłam mu twarz paznokciami. Takiego zakładu po prostu nie da się przegrać. Nie jeśli chce się upokorzyć chłopaka, który skrzywdził moją Kenny. Chłopak niespodziewaną siłą popchnął mnie w ścianę. Odwróciłam się, moje trampki zaryły w postrzępioną matę, kopnęłam Ive'go mocno w kolano. Blondyn zemścił się i uderzył mnie mocno łokciem w twarz, poleciałam na matę. Wylądowałam na plecach i leżałam tak przez chwilę. Dzwoniło mi w głowie. Po chwili zamrugałam .
- Laura? - Kika schyliła się nade mną i potrząsnęła za ramię.
-Ale jak to mam dać ci korki z matmy? - zapytałam.
- Co jakie korki z matmy? Boże Laura jak się dyrektor o tym dowie wywali cię na zbity pysk!- przyjaciółka jak zwykle panikowała.
- Co tutaj się do cholery dzieje?! - o wilku mowa. - Co ja ci Laura mówiłem o bójkach?! - warknął i podał mi dłoń. Chwyciłam za wyciągniętą do mnie ręką i wstałam.
- Panie dyrektorze, ale ta dziewucha zaczęła. - bronił się Ivy.
Czyli rycerskość jeszcze nie umarła.
- Wiem - warknął i spojrzał na mnie groźnie. - A ty Marano do mojego gabinetu. - ohohohoh, myśli , że się wystraszę? nieodczekanie jego.
- Spox - odparłam i spojrzałam grożnie na chłopaka, który się śmiał.
&&&&
- Jak to sobie wyobrażasz Laura? - zapytał dyrektor, groźnie na mnie patrząc.
- To jego wina, zranił Kennę a ja nie pozwolę obrażać moje przyjaciółki ... - dalej nie mogłam dokończyć bo do gabinetu wszedł jakiś blondyn.
- Ooo Ross czekałem na ciebie! wchodź! - wykrzyknął , a ten Ross usiadł koło mnie. - Laura dasz korepetycje Rossowi - dodał po chwili.
- CO?! - wykrzyknęłam równocześnie z blondynem
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
Mam nadzieję, że Prolog się podoba.
Proszę o komentarz. Papapap